Miejsce zwane Czarnym szańcem było siedzibą ministra spraw wewnętrznych Rzeszy, dowódcy SS i policji, Heinricha Himmlera.

Kwatera nosiła operacyjny kryptonim Wysoki Las. Ulokowano ją w gęstym lesie pod Pozezdrzem zwracając szczególną uwagę na doskonałą lokalizację przy linii kolejowej i drodze, łączącej kwaterę z polową siedzibą Hitlera w Gierłoży, dowództwem Wehrmachtu w Mamerkach oraz z twierdzą Boyen w Giżycku.

Organizacja Todt postawiła główne obiekty w pierwszej połowie 1941 r. W odległości ok. 3 km od kwatery, zainstalowano w lesie pierwszą linię zasieków z drutu – ostatecznie postawiono trzy takie linie. Łącznie z obszarem zasieków kwatera zajmowała ok. 4 km2. Pomiędzy wszystkimi trzema liniami znajdowały się pola minowe. Przejścia przez pola występowały jedynie w narożnikach linii zasieków, z otwartym polem ostrzału z zainstalowanych obok drewniano -ziemnych stanowisk ogniowych. Dookoła samych budowli umocowano wieże obserwacyjne oraz metalowy płot pod napięciem, zakończony u góry drutem kolczastym.

Broniony obszar to pięć żelbetonowych schronów rozsadzonych siłą wybuchu. Kwaterę opuszczono 20 listopada 1944 r., natomiast niemieccy saperzy wysadzili ją w powietrze w niemal ostatniej chwili – 14 stycznia 1945 r. Po tym wydarzeniu 11 zwerbowanych do służby w Volkssturmie mężczyzn z Pozezdrza dostało rozkaz pilnowania zniszczonych obiektów. Wszyscy dostali się do sowieckiej niewoli. Przeżyło tylko dwóch.

Schrony kwatery Himmlera były typu B, o grubości ścian i stropu 2 m oraz podwójnych, pancernych drzwiach rozdzielonych śluzą. Wewnątrz znajdowały się 2 pomieszczenia. Największy obiekt, schron Himmlera, pierwotnie był schronem typu B, ale w 1944 r. został dodatkowo obudowany płaszczem żelbetonowym. Mimo detonacji kilku ton trotylu schron tylko pękł, odpadły duże kawały żelbetonu, ale się nie zawalił.

Żołnierze ochrony Himmlera oraz doborowej jednostki Waffen SS mieszkali w murowanych i drewnianych budynkach lub ziemiankach, znajdujących przed ostatnią linią zasieków. Dopóki ich nie wybudowano, wojskowych rozmieszczono w prywatnych budynkach w Pozezdrzu.

Do kwatery Himmlera energię elektryczną dostarczano z zewnątrz, przewodami podziemnymi. Podobnie było z przewodami telegraficznymi. Opodal schronu Himmlera znajdowało się nieduże więzienie złożone z części żelbetonowej (5 cel) i drewnianej (wartownia). Wewnątrz okratowanych cel znaleziono wydrukowany regulamin więzienny. Prawdopodobnie więziono tutaj z różnych względów istotnych dla Rzeszy więźniów. Interesujący jest fakt, że pieczę nad więzieniem przejął specjalny batalion policji na czele z dedykowanym majorem (batalion strzegł pięciu cel!). Kwaterę odwiedziło wielu dostojników III Rzeszy. 21 lutego 1944 r. był tutaj jeden z twórców niemieckich rakiet, a później potęgi rakietowej USA, Wernher von Braun (1912-1977).

6 X 1944 r. do Kwatery Himmlera przewieziono komendanta głównego Armii Krajowej, gen. dywizji Tadeusza Bora-Komorowskiego (przechwyconego po upadku powstania warszawskiego). 20 polskich oficerów zakwaterowano w baraku w obozie Waffen SS w Żabinkach. Oczekiwali na przewiezienie do Wilczego Szańca, na rozmowę z Himmlerem, a może i z Hitlerem. Celem Niemców było pozyskanie żołnierzy i oficerów Armii Krajowej do walki z ZSRR. Finalnie do rozmów nie doszło i polscy oficerowie zostali przewiezieni do obozu jenieckiego w Niemczech.

Himmler nieczęsto przebywał w swoim schronie. Korzystał przede wszystkim ze swojego pancernego pociągu Heinrich, o zmienionym kryptonimie w 1944 r. —Transport No. 44.  Himmler przyjeżdżał pociągiem do Pozezdrza i stąd pod swój schron — odgałęzieniem linii kolejowej biegnącej w kierunku Węgorzewa. Korzystał również ze swojej rezydencji w Brożówce (Gansenstein). W 1945 r. kilka wagonów z rozformowanego składu pociągu Hitlera Brandenburg połączono z pociągiem Himmlera. Wagon sypialny z tego zestawu jeździł po Niemczech do 1966 r. Odstawiony na bocznicę koło Neumunster stał tam jeszcze kilkadziesiąt lat.

Badając nasyp kolejowy można dostrzec miejsce odgałęzienia (mocne rozszerzenie nasypu) od torów biegnących prosto do Węgorzewa. Mimo, że obecnie ślady bocznicy kolejowej są dość zatarte, można rozpoznać w lesie zagłębienie, dawny nieznaczny wykop, w którym biegł tor. Bocznica była tak perfekcyjnie zamaskowana, że nawet kiedy był na niej pociąg, z niedalekiej odległości trudno było cokolwiek dostrzec. Teren po obu stronach odgałęzienia był zabezpieczony – zaminowany i otoczony kłębami drutu kolczastego. Na początku bocznicy, na torze, znajdowała się ceglana studzienka rewizyjna, do której wchodzili strażnicy badając spód pociągu. Przy miejscu postoju zamaskowane były drewniano-ziemne stanowiska ogniowe.

Od parkingu przecinając dawną linię kolejową, ciągnie się leśna droga o nawierzchni wykładanej miejscami kamieniem polnym. W czasie I wojny światowej budowana ona była przez rosyjskich jeńców. W 30 lat później ich rodacy, jeńcy Czerwonej Armii, byli prowadzeni tą samą trasą z baraków umiejscowionych na mokradłach nad Sapiną, z tzw. Psiej Wyspy do prac na obrzeżach kwatery. Kto z bolszewików padł na tej drodze śmierci – nie wstał już, dobity przez esesmanów.

Autorem treści jest Ryszard Karuzo,
wybitny regionalista Warmii i Mazur.

Zobacz również w okolicy