Historia piramidy

Duża mobilność wojsk i cywilów w czasie wojen napoleońskich sprzyjała szerzeniu się różnego rodzaju przekonań i idei. Napoleon wyruszył w 1798 r. wraz ze swoją armią do Egiptu. Wśród nich znaleźli się uczeni pragnący odkryć tajemnice piramid. Od tych wydarzeń wzięła się w Europie w pierwszej połowie XIX w. moda na starożytne pamiątki z Egiptu. Idea życia po życiu wyrażona w umiejętności przechowywania zwłok przez starożytnych Egipcjan w postaci mumii, w nadziei na ożywienie w przyszłości, była szczególnie fascynująca. Odpowiednie warunki do przetrwania przez tysiąclecia ciał zmarłych zapewniały piramidy. Zaczęto zatem wznosić grobowce w kształcie piramid także i w Prusach Wschodnich.

Fryderyk Henryk urodzony w 1780 r. kończąc szkołę oficerską zrezygnował z kariery wojskowej i zaczął wiele podróżować po świecie. Założył swoją rezydencję w Angerapp (Rapa). Utworzył pierwszą w Prusach angielską stadninę koni, a w Królewcu urządzał wyścigi konne.

W grudniu 1811 r. umiera na szkarlatynę trzyletnia córeczka Fryderyka Henryka von Farenheida, uwielbiana Ninette. Chcąc nie rozstawać się z ukochanym obliczem pierworodnego dziecka, Fryderyk wzniósł kaplicę, a nad nią piramidę. Ciało córki zostało odpowiednio zabalsamowane i schowane w podwójnej trumnie. Budowlę usytuowano na końcu specjalnie usypanej grobli pośród zalanego wodą kanału. Grobowiec był widoczny z dworu w Rapie wzdłuż osi widokowej biegnącej przez park.

Piramida w Rapie - zwiedzanie tajemnic Mazur

Grobla była ostatnim odcinkiem drogi pogrzebowej, na którym najlepsze kare konie ze stadniny Fryderyka ciągnęły kirem przybrany karawan, za nimi postępował orszak pogrzebowy. Pod kierunkiem projektanta Bertela Thorvaldesna budowlę wznieśli kamieniarze z Królewca. Pochowano w niej pierwotnie 7 osób, m.in. słynną Ninette, Joachima Fryderyka w 1834 r. i Wilhelminę w 1847 r. — wszyscy z rodu von Farenheidów. Ostatnią osobą, której zwłoki umieszczono pod piramidą w 1849 r., był jej założyciel, ojciec Ninette, Fryderyk Henryk (zmarł w Sztynorcie). Widoczna najkrótsza trumna sugeruje, że mogły się w niej znajdować zwłoki Ninette. Nie wiadomo natomiast, które ze zmumifikowanych ciał należało do Fryderyka Henryka.

Farenhaidowie prowadzili wspaniałą kolekcję starożytnych egipskich pamiątek, nie zawsze uzyskanych legalną drogą. Była ona stale uzupełniana, aż do czasów drugiej wojny światowej. W styczniu 1945 r. tereny powiatu węgorzewskiego zajmują Sowieci. Część kolekcji Farenheidowie zdołali wywieźć z pałacu, pozostała część zbiorów uległa rozproszeniu oraz zniszczeniu. Pałac spalono, jego ruiny znajdują się na końcu zarośniętej alei parkowej w pobliżu zarastających sadzawek. Pozostał jeszcze zardzewiały szlaban strzegący dawniej wjazdu do alei oraz dom ogrodnika w parku z rzeźbą Hestii. Granica w 1945 r. rozdzieliła dawne posiadłości Farenheidów. Piramida pozostała po stronie polskiej w odległości 2 km od granicy. Dawne Małe Bejnuny, w której mieszczą się ruiny dworu, to obecnie niemal opustoszała rosyjska wioska o nazwie Uljanowskaja.

 

Klątwa rodu Farenheid

Wnętrze piramidy po raz pierwszy zdewastowano i porozbijano trumny w sierpniu 1914 r., w czasie, kiedy na teren Prus Wschodnich wkroczyły dwie rosyjskie armie. Po raz drugi — w 1945 r. Dewastacji dopuszczali się również ludzie z pobliskiego PGR-u. Wszyscy poszukiwali nieistniejących skarbów. Zwłoki zostały pozbawione głów. Najstarsza wersja zdarzeń przedstawia, że kiedy zaraza w 1923 r. wyniszczyła bydło okolicznym mieszkańcom, ci w ramach odwetu włamali się do piramidy i ucięli głowy mumiom. Krążyły również wieści, że z grobowca wychodzą widma, które łażą po okolicy, strasząc ludzi i zwierzęta. Plotki głoszą, że w powojennych już czasach głów mumii używano zamiast piłki lub że oprawione w srebro czaszki zdobią biurka niektórych twórców kultury. Los jednak często karze profanatorów. W 1954 r. robotnik leśny z Żabina wyjął jakąś część szkieletu i chwalił się tym postępkiem we wsi. Tydzień później powiesił się na drzewie obok piramidy.

W zmumifikowanych zwłokach zidentyfikowano grzyb pleśniowy Aspergillus flavus czyli kropidlak złocisty, wytwarzający aflatoksynę atakującą układ oddechowy, wywołującą zapalenie kości oraz zaburzającą czynności wątroby i układu nerwowego. Być może to klątwa Farenheidów z przeszłości i ostrzeżenie przed bezczeszczeniem zwłok. Podobno wyciągnięte z trumien mumie z powrotem wkładał pewien Mazur, który skrycie opiekował się grobowcem. W 1979 r. został zmuszony do wyjazdu do Niemiec.

Marzenia Fryderyka Henryka von Farenheida, aby ocalić fizyczną postać córeczki Ninette nie spełniły się. Nie ziściła się także jego obsesyjna obawa, że zginie porażony meteorytem. Zwłoki wszystkich pochowanych, łącznie z pomysłodawcą tej budowli, nie zachowały się. Nie ziściło się pragnienie życia po życiu. Została natomiast prawie dwustuletnia budowla, którą jako obiekt niezwykły na tych terenach należy ocalić od zniszczenia.

Autorem treści jest Ryszard Karuzo,
wybitny regionalista Warmii i Mazur.

Zobacz również w okolicy